Jan 8,58

Jan Ludwik Wolzogen Opera Omnia Exegetica, Didactica et Polemica Irenopoli 1656 [właściwie 1668] pag. 879 – 881 "Euangelium Johannis".

Wers 58 Powiedział im Jezus, zaprawdę, zaprawdę mówię Wam, wcześniej niż się Abraham stanie, ja jestem. Powszechnie w ten sposób słowa te są oddawane [tłumaczone]:  Zaprawdę, zaprawdę mówię wam, zanim Abraham się stał, ja jestem. Miejsce to jest uważane za Achillesa [tzn. za bardzo mocny argument] przez tych, którzy wierzą, że Chrystus istniał od wszelkiej wieczności, a w każdym razie przed ustanowieniem świata. Jednakże jeśli słowa greckie zostaną przetłumaczone zgodnie z tym, jak my je przekładamy, już samo przez się będzie dość oczywiste, że miejsce to nie będzie żadną pomocą dla podtrzymania opinii tych ludzi. Greckie zaś słowa są takie:  Ἀμὴν ἀμὴν λέγω ὑμῖν, πρὶν Ἀβραὰμ γενέσθαι ἐγὼ εἰμί.  Jeśli chcieć to na łacinę przetłumaczyć, tak brzmieć będą: zaprawdę, zaprawdę mówię wam, zanim  Abraham stanie się, ja jestem. W taki sposób Arias Montanus w swym tłumaczeniu je oddał. Tu γενέσθαι, to jest stać się, to bezokolicznik aorystu, to jest czasu nieokreślonego, który po łacinie należałoby oddać bądź czasem przeszłym: stał się, lub przyszłym: stanie się. Ci zaś, którzy nie są w języku greckim nieuczeni, łatwo pojmują i wiedzą z reguł greckiej gramatyki, że naturą aorystu jest, iż znaczenie swe uzależnia od tych słów, z którymi jest łączony; i tak, gdy z czasem przeszłym jest połączony, zwykł mieć znaczenie przeszłe, gdy z czasem teraźniejszym, teraźniejsze, które ku przyszłości się kieruje. Skoro zatem w tym miejscu czasownik w aoryście γενέσθαι połączony jest z czasownikami w czasie teraźniejszym, z których jeden – λέγω – poprzedza go, zaś drugi – εἰμί – po nim następuje, siła konstrukcji gramatycznej sprawia, że ów czasownik γενέσθαι należy oddać przez czas teraźniejszy trybu podporządkowanego (subiunctivus, inna nazwa trybu łączącego, coniunctivus), co ma znaczenie czasu przyszłego. Nadto, że rzecz tak się ma, jak powiedzieliśmy, przyznać mogą bez trudu nawet i ci, którzy żadnego starania w naukę greckiego języka nie włożyli – jeśli zerkną na dwa miejsca paralelne wobec tych [wyżej cytowanych] słów u tego samego naszego Jana: 13, 19 oraz 14, 29, gdzie w drugim miejscu  po grecku tak samo są słowa πρὶν γενέσθαι zanim się stał, w pierwszym: πρὸ τοῦ γενέσθαι – co ma takie samo znaczenie. Każde z tych dwóch miejsc nie inaczej jest tłumaczone przez wszystkich tłumaczy – i nie może być inaczej tłumaczone – jak przez tryb podporządkowany czasu teraźniejszego kierujący się ku przyszłości: zanim się stanie. Dlaczego zatem i w tym [omawianym] miejscu te same słowa nie w ten sam sposób powinny być tłumaczone? Żadnych dotąd przykładów przeciwnych naszej, z greki wywiedzionej, regule nie widzieliśmy; jeśliby jednak jeden lub drugi taki przykład się znalazł, nie ma żadnej przyczyny, dla której mielibyśmy – gdy nie ma takiej konieczności – od powszechnego i zwyczajnego znaczenia uciekać się do rzadkiego i niezwykłego w użyciu. Słusznie bowiem mistrzowie dobrego tłumaczenia powiadają, że nigdy nie należy odstępować od zwyczajnego i upowszechnionego, a także właściwego [tj. dosłownego, pierwotnego] sensu, i kierować się ku sensowi niezwykłemu i przenośnemu – chyba że jest się zmuszonym koniecznością.

Kto bowiem w rozumieniu pewnego wyrażenia poprzestaje na powszechnym znaczeniu słów, ten jakby wspólną i publiczną drogą kroczy. Tak zaś, jak niedorzecznie zachowywałby się ten, kto bez żadnej konieczności publiczną i królewską drogę opuszczając, po bezdrożach byłby się błąkał, lub ten, kto mogąc – według powszechnego zwyczaju – do domów przez bramę i próg [dosłownie: drzwi] wstępować, wolałby wchodzić przez okno – tak samo niedorzeczne jest, by w tłumaczeniu, gdy nic do tego nie zmusza, przechodzić od tego, co powszechne i przyjęte, do tego, co rzadkie i niezwyczajne. A odnośnie tego miejsca i to bardzo godne jest uwagi,  że przeciwnicy argumentujący z tych słów Chrystusa pełnią rolę oponentów, my zaś – odpowiadających. Rzeczą oponenta jest zaś nie tylko pokazać, że słowa mogą być przyjmowane [rozumiane]  tak, jak on chce – by to pokazać, wystarczy jeden czy drugi przykład dostarczyć; lecz oponent powinien też i dowieść, że ogólnie w ten sposób, [w jaki chce], powinny być dane słowa rozumiane, a bez popadnięcia w absurd inaczej rozumiane być nie mogą. To zaś wynika nie tylko z jednego, drugiego czy nawet z wielu przykładów; potrzebne jest, by żaden przykład przeczący nie był dany. Bowiem jeśli odpowiadający choć jedną lub drugą okoliczność jako przeciwną dostarczyć może, już wniwecz się obraca dowód oponenta. O ileż zaiste większa jest pewność, że taki dowód będzie zniweczony, gdy oponent za sobą ma tylko kilka nielicznych i osobliwych przykładów, zaś odpowiadający ma niezliczone i wszędzie znajdywane [albo: powszechnie przyjęte].

Dalej, w tych słowach Chrystusa i to warto zauważyć, że w słowach ja jestem jest elipsa zwykle przez Chrystusa używana, którą wyżej w tym rozdziale już dwukrotnie odnotowaliśmy, mianowicie  w wersie 24 i 28, gdzie pokazaliśmy, że pod tymi słowami należy rozumieć to, co Chrystus od początku swej rozmowy z tymi Żydami przedstawiał w wersie 12, gdzie rzekł: ja jestem światłem świata, to jest Mesjaszem i zbawicielem ludzi. Zawsze zatem, gdy Chrystus mówi po prostu: ja jestem, w domyśle należy rozumieć: światłem świata, lub Chrystusem. Jest to widoczne również u Jana 13, 19, gdy Chrystus powiada: teraz wam mówię, zanim się stanie, abyście, gdy to się stanie, uwierzyli, że ja jestem. Jest tu jasne, że słowa ja jestem nie mogą być wprost rozumiane, lecz powinny być uzupełnione tym sposobem, o którym mówiliśmy. To samo jest potwierdzone w takich miejscach jak Marek 13,6, Łukasz 21,8, gdzie mówi się: wielu przyjdzie w imię moje, mówiąc:  ja jestem. A Mateusz przytacza to [tj. te słowa] bez elipsy, w taki sposób: wielu przyjdzie w imię moje, mówiąc: ja jestem Chrystusem. (Mat. 24,5). Porównaj też Jan 4,26. Wiadomo zatem z użycia tych słów, że i tutaj  powinniśmy przyjąć użycie elipsy. Bowiem, z drugiej strony, jeśli Chrystus chciał po prostu swe przed Abrahamem istnienie zaznaczyć, nie było powodu, by raczej nie powiedział: ja byłem. To co niektórzy powiadają, że Chrystus mówiąc ja jestem, chciał nawiązać do tych słów Boga (Wyjście, 3,14), gdy Bóg mówi do Mojżesza, według tłumaczenia Wulgaty: jestem, który jestem – to zupełnie puste jest [tj. przytoczona argumentacja]. Zwrócili już dawno uwagę mężowie uczeni, że w tekście hebrajskim w tym miejscu nie mówi się jestem, który jestem, ale będę, który będę; i że słowami tymi nie byt lub istnienie Boga oznaczone jest, ale jego stałość w wypełnianiu obietnic. Jakiż więc, można zapytać, byłby sens słów, gdyby tak tłumaczyć słowa Chrystusa: zanim Abraham stanie się? Odpowiada wyborny Valde, godzien najmądrzejszego zbawiciela naszego.  Bez wątpienia, skoro Chrystus widział, że Żydzi tak bezczelnie słowa jego przeinaczają, i to mu wmawiają, czego nigdy nie powiedział, nie uznał za rzecz godną cokolwiek na ich atak odpowiadać, nie chciał też więcej się z nimi spierać, lecz przepowiedział, że zostaną odrzuceni, i na narody [gentes, tj. nie-Żydów] łaska Boża zostanie przeniesiona, by nie odzyskali świadomości; a jego za Mesjasza nie uznają.

Dla zrozumienia tej rzeczy warto pamiętać o tym, co czytamy w Księdze Gen 17,5 [ LXX καὶ οὐ κληθήσεται ἔτι τὸ ὄνομά σου Aβραμ ἀλλ' ἔσται τὸ ὄνομά σου Aβρααμ ὅτι πατέρα πολλῶν ἐθνῶν τέθεικά σε]: że Abraham najpierw nazywany był Abramem, to jest ojcem wyniosłym; potem imię jego zostało przez Boga zmienione na Abraham, co oznacza ojca tłumu, lub ojca wielu narodów. Tego zaś imienia znaczenie dopiero wtedy w pełni i w mistycznym sensie wypełnione zostało, gdy narody w Chrystusa uwierzyły, i w ten sposób synowie Abrahama poprzez wiarę ocaleli – jak wyjaśnia Paweł apostoł w Liście do Rzymian 4,11nn. [ ὃς παρ' ἐλπίδα ἐπ' ἐλπίδι ἐπίστευσεν εἰς τὸ γενέσθαι αὐτὸν πατέρα πολλῶν ἐθνῶν - On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów Rzym 4.18] , oraz Liście do Galatów, 3,7.29. Jest to tak, jakby Chrystus powiedział: słowa moje tylko wykpiwacie i przekręcacie, niegodna jest więc kpina wasza, bym na nią odpowiadał; ale powiem raczej to, co jest wam bardziej potrzebne. Potwierdzam zatem jako rzecz pewną, i usilnie o tym [was] przekonuję: zanim stanie się to, co pod imieniem Abrahama zostało oznaczone i zanim, po  tym jak wy będziecie odrzuceni, narody w liczbę synów Abrahama zostaną przyjęte, ja – co poprzednio na początku mej z wami rozmowy powiedziałem – jestem tą światłością świata, zbawicielem wcześniej przez Boga obiecanym, teraz posłanym.

To co zazwyczaj jest przeciwstawiane temu sensowi, tak wybornemu, nie ma żadnej wagi. Pierwsza obiekcja jest taka, że jeśliby tego sobie życzył Chrystus, wtedy nie powiedziałby πρὶν Ἀβραὰμ γενέσθαι – „przed tym, nim Abraham stał się”, ale raczej πρὶν Ἀβραὰμ γενέσθαι Ἀβραὰμ, to jest, „zanim Abraham stał się Abrahamem”, ojcem licznych narodów. To żadna obiekcja. Powtórzenie imienia Abrahama może być swobodnie pominięte według tego samego sposobu, w jaki u Marka 12,27 i Łukasza 20,38 jest pominięte powtórzenie imienia Boga, które powtarza i ponawia Mateusz 22,32 [część manuskryptów Ewangelii Mateusza ma frazę  ἔστιν ὁ θεὸς θεὸς co widać na przykładzie Biblii Tysiąclecia]. Co bowiem Mateusz oddaje jako Bóg nie jest Bogiem zmarłych, lecz żyjących, to tamci dwaj Ewangeliści tak mają: Nie jest Bogiem zmarłych, lecz żyjących. Podobną elipsę imienia Bożego zobacz w 1 Liście do Koryntian 14,33; oraz elipsę słowa „Żydzi” w Rz 11,28.

Dalej, inna obiekcja jest taka, że to nasze wyjaśnienie nie odnosi się do tematu, czyli do mowy Żydów [tzn. ma się nijak do kontekstu wcześniejszej rozmowy Chrystusa z Żydami]. Tak jakby mowa Żydów, pełna kpiny, przekręcania i kłamstwa, godna była jakiejkolwiek prostej [w sensie: wprost] odpowiedzi; i jakby nie było czymś o wiele bardziej stosownym dla mądrości Chrystusa mowę jego gdzie indziej kierować, ku rzeczy poważniejszej, najzdatniejszej do stępienia pychy Żydów, i najbardziej wobec całej poprzedniej dysputy stosownej! A że Chrystus nie zawsze na zapytania lub zarzuty wprost odpowiadał, mamy i gdzie indziej przykłady, między innymi Jan 12,23.35; 14,23; Łukasz 13,23-24, wyżej rozdział 7,20-21. Trzecia obiekcja przeciw naszemu wyjaśnieniu wywodzona jest z kamienowania przez Żydów, wkrótce później  [J 8,59]. Lecz i ją, skoro do tego doszliśmy, odrzucimy [wielokrotnie Żydzi próbowali zamordować Mesjasza - Mat. 21.45-46, Łuk. 4.28-29  i Mat. 26.63-66 podobnie apostołów Dz. Ap. 22.21-22]. Dla pokazania słabości argumentu, czerpanego z omawianego miejsca dla dowodzenia istnienia Chrystusa przed jego narodzeniem z dziewicy Marii, pomoże dodać: nawet jeśli dopuścić popularne rozumienie tych słów Chrystusa, to jeszcze nie zwyciężyli przeciwnicy. Mógł bowiem Chrystus powiedzieć, że był on przed Abrahamem, nie pod względem aktu [tj. realnego istnienia], ale pod względem Boskiego przeznaczenia i ustanowienia. W takim rozumieniu, mówi się o Chrystusie, że był już przed położeniem fundamentów świata (zatem również przed Abrahamem), jako że był  przewidziany i ku temu wyznaczony, by stał się zbawcą i odkupicielem rodzaju ludzkiego (zobacz 1 List Piotra 1,20). I ten sens świetnie zgadza się z tym, co Chrystus wyżej powiedział, że Abraham widział jego dzień. Bowiem ten dzień Chrystusa, nawet jeśli pod względem aktu w czasie Abrahama [tzn. za jego życia] miał [dopiero] nastąpić, to  jednak w zarządzeniu i przeznaczeniu Boskim był jakby dniem teraźniejszym, jakim też był i sam Chrystus. I skoro to Boskie ustanowienie o Chrystusie zostało uczynione długo przed Abrahamem, niewątpliwie przed ukształtowaniem świata, słusznie i stosownie Chrystus za przyczyną tego zarządzenia Boskiego mógł powiedzieć, że był przed Abrahamem. I nie jest też tak, że ktoś mógłby tę odpowiedź czy też wyjaśnienie tekstu nazwać rozmytym i bezbarwnym, z tej przyczyny, że nie tylko o Chrystusie, ale o wszystkim co w Bożym zrządzeniu było,  można by powiedzieć, że było, zanim stał się Abraham.  Należy bowiem zauważyć, że Chrystus nie mówi po prostu, iż był według Bożego zarządzenia, zanim stał się Abraham, lecz że był światłem świata, Mesjaszem. Te słowa są jak najbardziej w domyśle, jak wyżej pokazaliśmy. W ten sposób Chrystus wskazuje, że do tego tak wzniosłego dostojeństwa Bożym zarządzeniem został wyznaczony, na długo zanim Abraham się narodził. I nic mu [Chrystusowi] podobnym, z innych ludzi lub rzeczy w Bożym zarządzeniu istniejących, nazwać nie można.

 

Informacje o Bogumił Wiśniewski

Jestem absolwentem Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Pasjonuję się głównie literaturą neolatynistyczną pochodzącą z kręgów radykalnej reformacji, a w szczególności spuścizną naszych rodzimych oraz siedmiogrodzkich unitarian. Niniejsza domena nie będzie blogiem sensu stricto, będzie to raczej głos wieków przeszłych, wciąż aktualny i ważny w sprawach fundamentalnych dla nas chrześcijan, albowiem związanych z poznaniem Jedynego Boga i Jego umiłowanego Syna a Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.