Raz jeszcze o Jan 3.13

Jan Ludwik Wolzogen Opera Omnia Exegetica, Didactica et Polemica Irenopoli 1656 [właściwie 1668] pag. 749 – 751 "Euangelium Johannis".

Jan 3.13

        I nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który z nieba zstąpił, Syn człowieczy, który był w niebie. Chrystus dowodzi, że on jest tym, który może o rzeczach niebiańskich mówić, i ludziom je oznajmiać. Wstąpić do nieba w tym miejscu oznacza: badać i poznać tajniki i tajemnice rzeczy niebiańskich. Jak Agur w Przysłowiach o sobie rzecze: Najgłupszy jestem spośród mężów, i nie ma we mnie mądrości ludzkiej.Nigdy nie nauczyłem się mądrości; i czy znać mógłbym wiedzę świętych? Kto wstąpił do nieba, i zeń zstąpił? Ks. Przysłów 30, 2,3,4. Tymi słowami Agur wyznaje swą niewiedzę, i wskazuje, że ludzie są pozbawieni Bożej mądrości (której Ithiel i Uchal pragnęli się od niego nauczyć). Mówi zatem: kto wstąpił do nieba? To jest: nikt spośród ludzi do nieba wstąpić nie może, by tam Bożej mądrości się uczył, a później stamtąd [z niebios] uczył ludzi. Fraza ta stąd się zrodziła, że Boże tajemnice od naszego intelektu dość są odległe, i dlatego badane być nie mogą. Nic zaś bardziej od ziemi i od nas ludzi nie jest odległe, jak niebo. Stąd rzecze Bóg u Izajasza:  Tak jak niebiosa przewyższają ziemię, tak wywyższona jest droga moja nad drogi wasze, i myśli moje nad myśli wasze (Izaj. 55,9). Podobnie o tych rzeczach, które dla nas są najbliższe, znane i do zrozumienia łatwe, mówi się, że nie w niebie się one znajdują, by tam należało wstępować, aby stamtąd rzeczy te zostały przyniesione. Tak jak Paweł pisze do Rzymian: Nie mów w sercu swoim: któż wstąpi do nieba? Po to, aby Chrystusa stamtąd sprowadzić itd. Lecz blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich, w sercu twoim (List do Rzym., 10, 6; 8). Są to zmienione słowa z Księgi Powtórzonego Prawa 30, 11,12, gdzie Mojżesz to samo mówi o Prawie. Niemal w tym samym sensie mówi również Asaf, gdy nie może pojąć, dlaczego bezbożni zazwyczaj w świecie szczęśliwszymi są niż pobożni: póki nie wstąpiłem do świątyni Boga i nie spostrzegłem ich końca (Ps 73,17). Tu wstąpić do świątyni  jest w tym samym znaczeniu użyte, jak w poprzedni miejscu wstąpić do nieba. W ten sposób liczni komentatorzy, spośród najprzedniejszych (jak Camero, Musculus, Maldonatus), słowa te wyjaśniają.
      Kto nie zstąpił z nieba. Słowa te podwójny sens dopuszczają, właściwy [dosłowny]  i figuratywny. Figuratywnie w Piśmie mówi się, że coś zstąpiło z nieba, co ludzkie siły przewyższa, bądź czego ludzie sami dokonać nie mogą, i co od Boga pochodzi. W ten sposób mówi się o chrzcie Jana jako pochodzącym z nieba (Mat. 21,25), to jest jako przez Boga, nie przez ludzi ustanowionym. Tak i Chrystus rzecze, że jest on tym chlebem, który z nieba zstąpił (Jan, 6,58). Podobne wypowiedzi: Wszelkie dane dobro i wszelki dar doskonały z góry zstępuje od Ojca światłości (List Jakuba 1,17), Ta mądrość nie jest zstępującą z góry (List Jakuba 3, 15;17); drugi człowiek, Pan, jest z nieba (1 List do Kor., 15,47), gdzie wkrótce dorzuca apostoł: jaki jest niebiański, tacy i będą niebiańscy, to jest w niebie (wers 48); Nowa Jerozolima, która zstąpiła z nieba (Apok., 3, 12); Widziałem nową Jerozolimę, od Boga z nieba zstępującą (Apok., 21, 2; 20). By sens tego wersu od początku był: nikt nie zna i nie pojmuje rzeczy niebieskich, oprócz tego, którego Bóg dał ludziom jako Doktora i Nauczyciela, zatem jego to najdoskonalszą znajomością rzeczy niebiańskich napełnił. Gdyby zatem dosłownie rozumieć sens słów Chrystusa to jest, że istotowo Chrystus zstąpił z niebios, sens będzie: nikt nie poznał rzeczy niebiańskich, prócz tego, kto w samym niebie był, gdzie od Boga mądrości bożej się nauczył, i z nieba znów na ziemię powrócił.
      Syn człowieczy który był w niebie. Oznajmia, kim jest ten, który zstąpił z nieba i tajemnice niebiańskie ze sobą przyniósł: zaiste ten jest synem Człowieczym. W jakimkolwiek zatem sensie wspomniane słowa są przyjmowane, wskazuje Chrystus Nikodemowi, że on jest zaprawdę tym Nauczycielem, który od Boga przybył, którego sam wyżej w  wersie 2 Chrystusem nazwał. Nie jest zaś w żaden sposób nie do wiary, że Chrystus – gdy zrodzony jako prawdziwy człowiek został – był osobiście w niebie u samego Boga, i zarówno przez Boga w niebie poinformowany został o tych sprawach, których na tej ziemi w imię Boga dla zbawienia rodzaju ludzkiego powinien dokonać, jak też oczekiwał najwyższej chwały która  jako nagroda za jego posłuszeństwo ustanowiona została. Zaprawdę uczynił to dla większej chwały tego wielkiego Posła, jedynego Syna Bożego, skoro przyjął Boże zalecenia z ust samego Boga, nie poprzez sen lub wizje, nie poprzez oznajmienie aniołów – jak inni prorocy, którzy w porównaniu z Chrystusem tylko sługami byli. Mojżesz przyjął Prawo na górze Synaj, w miejsce od ludzi oddalonym i wyniosłym. Najwyższy majestat Syna Bożego jak najbardziej wymagał, by pod tym względem w sposób ze wszystkich najwznioślejszy ponad Mojżesza był wyniesiony, tak jak i sam [Syn] od Mojżesza jest znakomitszy, i nauka jego znakomitsza i wznioślejsza od nauki Mojżesza jest – to jest, aby do samego nieba wstąpił, i tam zalecania od Boga wyposażony został. Z tej przyczyny późniejszy sens poprzednich słów jest mocniejszy od od sensu poprzedniego, gdyż bez wątpienia Chrystus dosłownie i we własnej osobie zstąpił z nieba. To że czas, w którym Chrystus był w niebie, nie jest ściśle określony, w żaden sposób nie czyni tej rzeczy wątpliwą. Wystarczy, że Chrystus to o sobie stwierdza, i to samo potwierdza Ewangelista wyżej 1,2. Bez popadania w absurd można powiedzieć, że stało się to po przyjęciu przezeń [Chrystusa] chrztu, i po tym jak przez Ducha świętego namaszczony został, zaś zanim posłannictwo swe rozpoczął.  – wtedy mianowicie gdy przez 40dni pościł na odludziu. Podobnie bowiem Mojżesz tyle samo dni bez pokarmu i napoju na gorze Synaj zachowany został, zanim mu Bóg prawo przekazał, tak i jest wiarygodną rzeczą, Pan Jezus dzięki niebiańskiemu pokarmowi, to jest Boskiemu ocaleniu i opiece, przy siłach był utrzymywany przez owych 40 dni i nocy – tak że przez cały ten okres czasu żadnego naturalnego pożywienia nie potrzebował, a z braku tego żadnej uciążliwości nie odczuwał. I taka poprawka znacznie bardziej jest możliwa, niż zdanie tych, którzy zstąpienie Chrystusa z niebios w ten sposób wyjaśniają, że druga osoba Trójcy, to jest sam Bóg Najwyższy z nieba zstąpił i ludzką naturę przybrał. Bowiem – że już zamilczę inne liczne niedorzeczności, które wspomniane przekonanie z sobą niesie, a o których traktuję w innym miejscu – nie zgadza się to również ze słowami Chrystusa, który wprost mówi: Syn Człowieczy jest tym, który zstąpił z nieba. Druga zaś osoba Trójcy nie jest Synem Człowieczym, lecz samym człowiekiem Jezusem Chrystusem, który w pewnym określonym czasie z dziewicy Marii zrodzony został. Nie jest też tak – co ktoś mógłby wysunąć jako obiekcję – że człowiek śmiertelny (jakim był wówczas Chrystus) nie mógł widzieć Boga, dlatego że sam Bóg rzekł do Mojżesza : jako człowiek nie możesz mnie widzieć, i żyć. (Wyjś., 33,20). To należy rozumieć odnośnie człowieka pojmowanego takim jakim jest w sobie i w naturze swojej. Dla Boga jednak nie jest rzeczą niemożliwą, by człowiekowi takich sił udzielić, lub czasowo naturę jego tak zmienić, lub od zniszczenia ochronić, by człowiek mógł znieść Boga znakomitość i majestat. I tak czytamy, że Chrystus na górze został przemieniony, a jego ziemska forma w niebiańską została przekształcona (Mat., 17,2).
      Należy wszak zauważyć, że grecki imiesłów ὤν może być rozumiany zarówno jako był, jak też jako jest. I słowa omawiane mogą być oddane albo który był w niebie, albo który jest w niebie. Lecz w tym miejscu należy rozumieć nie jest, tylko był, co wynika z tego co Chrystus o sobie jako o Synu Człowieczym mówi. Chrystus zaś, gdy to mówił, na ziemi, nie w niebiosach był; stąd nie mógł powiedzieć: który jest w niebie. Żadna bowiem ludzka osoba nie może w jednym i tym samym czasie być na ziemie i w niebie. I takie rozumienie potwierdzone jest tym, co sam Chrystus rzekł (Jan 6,62), Jeśli ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej?  W tym miejsce po grecku jest ἦν, co nie można oddać inaczej, jak był. Podobnie i Ewangelista mówi w rozdziale 1, 2: Słowo było u Boga. Jeśli ktoś, mimo to, woli rozumieć słowo ὤν jako jest, wtedy sens słów Chrystusa może być taki, w jakim Paweł powiedział o wiernych, że ich πολίτευμα to jest nawrócenie jest w niebiosach (List do Fil., 3, 20), i że w niebiosach zgromadzeni są z Jezusem Chrystusem. (List do Ef. 2, 6). To o wiele bardziej o Chrystusie mógł powiedzieć, który przez Ducha Świętego, który w nim zamieszkiwał, zawsze miał wolny dostęp do najgłębszych skarbów boskich tajemnic. Niektórzy komentatorzy słowa te, który jest w niebie, w ten sposób przyjmują, jakby zostało powiedziane: który będzie w niebie, jako użycie czasu teraźniejszego zamiast przyszłego, co często w Piśmie świętym występuje. Lecz nie widzę, co tu miałoby do rzeczy, że Chrystus o swym przyszłym wstąpieniu do nieba mówi; to jest do rzeczy, że mówi, iż był w niebie, gdzie boskie tajemnice poznał. Poza tym, czas teraźniejszy zamiast przyszłego najczęściej wtedy jest stosowany, kiedy rzecz, o której mowa, ma się wkrótce wydarzyć. Chrystus zaś słowa te wypowiedział w samych niemal zaczątkach swego prorockiego posłannictwa; zatem nie jest prawdopodobne,  by w tym czasie mówił o tym, co po tylu latach, i dopiero po wypełnieniu jego posłannictwa stać się powinno.
      Z tego co powiedziano, wyraźnie pusty jest ten argument najwyższego Bóstwa Chrystusa, dzięki któremu z tych słów – który jest w niebie – zwykle się dziś wnioskuje, że Chrystus był jednocześnie  w niebie i na ziemi, a co tylko o najwyższym Bogu powiedzieć można. Gdy Chrystus wprost o Synu Człowieczym mówi, słowa jego w ten sposób są wyjaśniane, że Syn Człowieczy, w takim stopniu w jakim miał boską naturę  – która jest wszędzie – ze sobą zjednoczoną, był wtedy i w niebie. Nic teraz nie powiem o tym,  co w tym wyjaśnieniu jest brane z założenia, a co powinno być jak najbardziej najpierw dowiedzione – mianowicie że takie zjednoczenie boskiej natury z ludzką naturą Chrystusa się dokonało. Nie uznając bowiem tego założenia, że takie zjednoczenie się dokonało, wynika, że ludzka natura jednocześnie była w niebie i na ziemi. Tam gdzie boska natura była, tam również powinna być i ludzka, jeśli jedna i druga nierozerwalnym węzłem była połączona (jak chcą tamci). Albo można powiedzieć, że boska natura Chrystusa tylko na ziemi, nie w niebie, z człowieczeństwem była zjednoczona; w jaki sposób powinno to być rozumiane lub pojmowane, ani jeden nawet anioł w niebiosach nie  odgadłby, jeśli się nie powie, że pewna część boskiej istoty był na ziemi z ludzką naturą Chrystusa zjednoczona, pozostała zaś część boskiej istoty, ta która był w niebie, pozostała niezjednoczona. Z tej zaś przyczyny Chrystus był nie drugą osobą Trójcy, która (jak głosi ich opinia) całą boską istotę miała, lecz był tylko jej częścią, która się z ludzką naturą zjednoczyła. Dobry Boże, dokąd to prowadzi ludzi umiłowanie do przedustanowionych opinii, tak że wolą twierdzić rzeczy najbardziej absurdalne, niż oczywistej prawdzie ustąpić!
 

Informacje o Bogumił Wiśniewski

Jestem absolwentem Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Pasjonuję się głównie literaturą neolatynistyczną pochodzącą z kręgów radykalnej reformacji, a w szczególności spuścizną naszych rodzimych oraz siedmiogrodzkich unitarian. Niniejsza domena nie będzie blogiem sensu stricto, będzie to raczej głos wieków przeszłych, wciąż aktualny i ważny w sprawach fundamentalnych dla nas chrześcijan, albowiem związanych z poznaniem Jedynego Boga i Jego umiłowanego Syna a Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.